Kurki Dwie – róż to nie mój kolor
SŁOWO WSTĘPU: Ale czego nie robi się z miłości, a ja zakochałam się w tych dwóch szalonych kurkach od pierwszego wejrzenia. No sami powiedzcie czyż nie są cudowne? Od początku wiedziałam, że muszę je jakoś pięknie wyeksponować. Nadać im znaczenie, oprawę i własną historię. I chociaż naturalnie ciągnęło mnie w stronę rdzy i brudnych, industrialnych, a wręcz straaaasznych klimatów, tym razem… coś mi tu nie grało. Te kurki potrzebowały lekkości. Róż? Serio? A jednak. Kurki zasłużyły na ładną oprawę. Im dłużej pracowałam nad projektem, tym bardziej ten różowo-szary duet zaczynał mi się podobać. Na końcu było kuszenie… sepia i vintage’owy brąz aż krzyczały: „użyj nas, użyj!”, a czarne gesso zacierało łapki. Ale powstrzymałam się. I dobrze. Efekt końcowy zaskoczył nawet mnie samą. Do tego stopnia, że Kurki Dwie zawisną nad moim biurkiem. JAK TO SIĘ ZROBIŁO: Całość zabezpieczyłam białym gesso. Papier ryżowy z grafikami nakleiłam na spodnią część szyldu, a następnie nałożył...