Panel leśny ze skrzatem i grzybami
Panel powstał z tęsknoty, która budzi się we mnie od zawsze, gdy lato zaczyna powoli się oddalać. To właśnie ten moment kiedy dwie pory roku zaczynają między sobą cichy dialog. Chciałam mieć u siebie w domu mały kawałek leśnej magii, kiedy jarzębina już się czerwieni, ale liście w większości wciąż są zielone, kiedy grzyby zaczynają wychylać się spod mchu, a słońce wciąż potrafi mocno przygrzać po południu. W pracy użyłam bazy HDF, papier ryżowy przeznaczony do decoupage oraz dodatki w postaci grzybów i ornamentów marki Artistiko. Oprócz tego użyłam pastę strukturalną, farby akrylowe, zasuszony mech chrobotek, półperełki o błyszczącym wykończeniu, gwoździki i cienki sznurek lniany.
Od dawna marzyła mi się taka praca, która jest trochę nostalgiczna, trochę w stylu vintage i odrobinę baśniowa. Nie chciałam, żeby była idealnie równa czy perfekcyjnie gładka, zależało mi na tym, żeby miała w sobie życie, żeby wyglądała trochę tak, jakby kawałek zaczarowanego lasu naprawdę został przeniesiony do wnętrza kwadratowej ramy. Chciałam zamknąć w jednej pracy wszystko to, co najbardziej kocham w tej porze roku. Jest to leśna cisza, zapach mchu, grzyby ukryte między drzewami, ciepłe odcienie rudości i pomarańczy, drewniane elementy i odrobina bajkowości, która sprawia, że jesienią łatwiej uwierzyć, że gdzieś pomiędzy drzewami naprawdę mieszkają małe leśne skrzaty.
Skrzat, który siedzi na pniu, to nie przypadek, on jest strażnikiem tego miejsca. Ma trochę zmęczoną, ale bardzo życzliwą twarz, jak ktoś, kto zna wszystkie ścieżki i wszystkie sekrety grzybów. Czerwony kapelusz, niebieski kaftan, długa broda… On po prostu musiał tu być. Obok niego znajduje się przejście do zaczarowanego lasu, które jest pokryte grubą warstwą mchu i obrośnięte grzybami, a także dzikimi kwiatami, ziołami i bujną roślinnością. Drewniane, czerwone grzyby z białymi perłami są jak małe latarnie, które zapalają się właśnie wtedy, gdy lato zaczyna się cofać. Uwielbiam jak dostojnie wyglądają na tle białej, lekko chropowatej powierzchni, jakby właśnie wyrosły z bajki i postanowiły zostać na zawsze.
Ten projekt jest pełen ciepła i detali, które można oglądać godzinami. Ramę pomalowałam farbą akrylową na zgaszoną zieleń, bo taka właśnie jest teraz trawa pod drzewami, jeszcze żywa, ale już nie tak intensywna jak w środku lata. Dodałam prawdziwy mech, bo chciałam, żeby ten obraz pachniał lasem nawet wtedy, gdy będę go oglądać w listopadzie. Zieleń pięknie kontrastuje z intensywną czerwienią i czystą bielą na spiczastych grzybach i subtelnym dekorze. Lato jeszcze nie odchodzi, tylko powoli ustępuje miejsca jesieni i właśnie w tej przestrzeni, między jednym a drugim, powstają najpiękniejsze rzeczy, takie jak ten leśny skrzat, te grzyby, ta kręta ścieżka prowadząca w głąb zaczarowanego lasu. Kocham ten projekt całym sercem.
















Komentarze
Prześlij komentarz